Koku Sushi przy ulicy Świętokrzyskiej to lokal, który mijam niemalże każdego dnia w drodze na przystanek czy zakupy. Nigdy jednak nie miałam okazji tam zajrzeć. Wynikało to z faktu, że do tej pory jedzenie sushi kojarzyło mi się ze spotkaniami w większym gronie lub romantyczną kolacją we dwoje. Wszystko zmieniło się pewnego dnia, gdy dowiedziałam się, że restauracja ta serwuje również zestawy lunchowe.
Do wyboru mamy siedem pozycji przedziale cenowym od 20 do 24 złotych. Jako że tego dnia lunch miał był jednocześnie moim śniadaniem, zdecydowałam się na największy zestaw – SAKAI, w skład którego wchodzi zupa miso, sześć spring Rollsów i sześć sztuk uramaki z pieczonym łososiem teriyaki zawijane w omlet z serkiem, tykwą i grzybami shitake.

To, co na pierwszy rzut oka rzuca się w Koku Sushi, to otwarta kuchnia umożliwiająca obserwowanie sushi masterów w akcji w oczekiwaniu na zamówiony posiłek. Gdy już nam się to znudzi, możemy się oddać lekturze świeżej prasy, co z chęcią uczyniłam (są nawet krzyżówki!). W tle rozbrzmiewa, nie kojarząca się z tego typu restauracjami, lecz wyjątkowo bliska mojemu sercu, soulowa muzyka. Wszystko to, w połączeniu z uśmiechniętą obsługą, sprawiło, że poczułam się tutaj niezwykle komfortowo i zupełnie zapomniałam o moich uprzedzeniach odnośnie tego typu miejsc.
W roli czekadełka otrzymałam słodko – słone, chrupiące przekąski, które pięknie prezentowały się na połówce muszli. Następnie zaserwowano mi zupę miso. Była ona tak sycąca, że jej jedzenie musiałam przerwać w połowie, jeżeli chciałam mieć miejsce na kolejne przysmaki. Później podane zostały spring rollsy. Zachwyciły mnie swoją chrupkością i tym, jak świetnie komponowały się z sosem chili. Na koniec przyszła pora na uramaki. Muszę przyznać, że pierwszy raz miałam do czynienia z tak nietypowym połączeniem smaków – do tej pory kojarzyły mi się one wyłącznie z dodatkami takimi, jak ogórek czy rzodkiew, nigdy z omletem.

Miejsce to polecam wszystkim fanom sushi, ale nie tylko. Skosztować możecie tu bowiem także bułeczek baozi, różnego rodzaju sałatek czy deserów (moją uwagę przykuł batonik Kit Kat Green Tea – batonik Kit Kat z zieloną herbatą, do tego lody o tym samym smaku, galaretka owocowa i ryżowy krakers). W sezonie jesiennym serwowane jest również sezonowe menu, w którym znajdziemy między innymi zupę krem z dyni piżmowej z mlekiem kokosowym oraz smażonym sandaczem czy hosomaki z marynowaną dynią i syropem z agawy.