Zagadka zbrodni w reżyserii Joon-ho Bonga

Seryjni mordercy mają w sobie coś, co niewątpliwie pociąga i interesuje wszelkich twórców tekstów kultury. Pojawiają się oni zarówno licznie w książkach, filmach jak i piosenkach. Jeszcze większe zainteresowanie budzą, gdy nie zostają złapani, a jedynym co o nich wiemy jest liczba ofiar. Tak było z Kubą Rozpruwaczem, Zodiakiem czy też jednym z koreańskich seryjnych morderców, którego historię opowiedziano później w Zagadce zbrodni.

Już początkowe kadry zabierają nas w podróż do października roku 1986. Słońce oświetla pola pełne rosnącego na nich zboża. Z pewnością nie jest to wprowadzenie zwiastujące ciemny i mroczny kryminał czekający na widza. Pierwsze wrażenie zostaje jednak szybko zburzone, gdyż w pobliskim kanale znaleziono zwłoki młodej kobiety. Na pomoc dwójce policjantów prowadzących śledztwo w tej sprawie przybywa inspektor z Seulu. Jednakże jego metody śledcze różnią się całkowicie od tych stosowanych na prowincji. Prowadzi to do wielu nieporozumień i konfliktów, a morderca wciąż gdzieś czyha i pojawia się coraz więcej ofiar.

Bardzo mocna strona filmu to główny duet aktorski. Sang-kyung Kim i Kang-ho Song, wcielający się odpowiednio w Seo Tae-Yoona i Parka Doo-Mana, stanowią swoje ekranowe przeciwieństwo. Ten pierwszy jest zdecydowanie spokojniejszy i bardziej stonowany, drugi natomiast nie obawia się uciec nawet do przemocy fizycznej podczas przesłuchiwania podejrzanych. Jednak, aby móc cokolwiek zdziałać w śledztwie, będą oni musieli wypracować kompromis, a to oznacza, że muszą iść na tak nielubiane przez siebie ustępstwa.

Joon-ho Bong nakręcił jeden z ciekawszych i lepszych filmów kryminalnych, który chyba nigdy nie zdobył aż takiej uwagi wśród widzów, na jaką, wydaje się, zasłużył. Oprócz doskonałej zagadki, możemy tutaj obserwować perfekcyjne tło wydarzeń, momentami przysłaniające główny wątek.

9/10

Oldboy w reżyserii Chan-wook Parka

Chan-wook Park to z pewnością jeden z najbardziej znanych na zachodzie południowo koreańskich reżyserów. W 2002 roku ukazała się pierwsza część jego „trylogii zemsty“ składającej się z Pana zemsty, Oldboya i Pani Zemsty, jednak to temu drugiemu filmowi chciałbym lepiej się dzisiaj przyjrzeć, gdyż z wszystkich trzech to o nim zazwyczaj bywa najgłośniej i wydaje się, iż jest to zasłużone.

Dae-su Oh zostaje uwięziony w dniu urodzin swojej córki na piętnaście lat. Przebywa on w małym pokoju, będącym jego celą. Przez ten czas nie spotyka żadnych ludzi, a jego jedynym towarzyszem jest on sam lub telewizor. Nie zostaje mu również zdradzony powód uwięzienia. Gdy piętnaście lat mija, zostaje on równie niespodziewanie wypuszczony na wolność. Po opuszczeniu swojego więzienia, jego głównym cele staje się wytropienie prześladowców oraz poznanie motywów nimi kierujących. Pomagać będzie mu tajemnicza kobieta, którą spotyka w barze sushi, a liczne plot twisty sprawią, że nieuważny widz z pewnością pogubi się w ciekawej i wciągającej fabule.

W rolę Dae-se wciela się Min-sik Choi i jest to naprawdę dobra kreacja aktorska. Przez wszystkie lata uwięzienia, jego bohater zaczął powoli popadać w szaleństwo i aktor oddaje tę sytuację w przekonujący sposób. Ji-tae Yu również staje na wysokości zadania i sprawdza się doskonale w roli czarnego charakteru prowadzącego bohatera na skraj zagłady.

Chan-wook Park zaserwował swoim fanom świetnie wykonane kino zemsty, którego nie powstydziłby się z pewnością sam Quentin Tarantino. Oglądając Oldboya, z pewnością momentami odczujemy olbrzymi dyskomfort płynący z zachowania bohatera, jednak to wciąż nie zmienia faktu, iż to jeden z tych filmów, które można lubić, równocześnie go nienawidząc.

8/10

Ujrzałem diabła w reżyserii Jee-Woon Kima

Temat zemsty podejmuje również Jee-Woon Kim w thrillerze Ujrzałem diabła z 2010 roku. Tutaj ponownie, jak w przypadku Zagadki zbrodni, do czynienia mamy z filmem mniej popularnym i uznanym niż Oldboy, a wcale nie odstającym poziomem.

Zima. Narzeczona Soo-hyeon Kima, agenta koreańskich służb specjalnych, właśnie jechała drogą, gdy złapała gumę i została zmuszona do postoju. Zadzwoniła już po lawetę, jednak musi chwilę na nią poczekać, zadzwoniła więc do partnera i umila sobie czas rozmową z nim. Chwilę po tym gdy się rozłącza zostaje zaatakowana przez tajemniczego mężczyznę, który oferował jej wcześniej pomoc. Jak można sie domyślać, zostaje ona zabita, a pierwszą częścią jej rozczłonkowanego ciała jaka zostaje znaleziona, jest fragment małżowiny (zupełnie jak w Blue Velvet Davida Lyncha). W tym momencie Soo-hyeon poprzysięga sobie zemstę na oprawcy, jednak w specyficznej formie. Nie zabija go, ale za to śledzi i gdy morderca przygotowuje się do kolejnego uderzenia, brutalnie bije i zostawia. Sytuacja powtarza się, a główny bohater powoli przyjmuje maskę tytułowego diabła.

Największym plusem całości jest bez wątpienia ponownie Min-sik Choi. Tym razem nie wciela się on jednak w protagonistę lecz antagonistę. Odgrywany przez niego brutalny morderca potrafi być naprawdę przerażający i wzbudzać u odbiorcy odczucie niepokoju. Byung-hun Lee, czyli przepełniony żądzą zemsty Soo-hyeon, nie ustępuje mu jednak wiele i niezwykle przyjemnie śledzi się ich ekranowe zmagania.

Ujrzałem diabła to nie tylko film o człowieku pragnącym odpłaty za cierpienie najbliższych, to także pewnego rodzaju refleksja nad systemem kary. Gdy już któryś raz obserwujemy jak główny bohater katuje mordercę, może się w nas obudzić powątpiewanie w to, kto jest kim i czy protagonista czasem nie jest w tym przypadku gorszy od swojego wroga. To dziełu Jee-Woon Kima udało się sportretować wybitnie i dlatego potrafi być ucztą dla każdego kinomana.

8/10

Student filmoznawstwa, wielki pasjonat filmów i dobrej muzyki. W wolnych chwilach zawsze coś ogląda, by mieć co zrecenzować. W związku z tym najłatwiej go spotkać w kinie.