Argentyńska reżyserka – Anahí Berneri – w swoim dorobku artystycznym posiada już kilka pozycji, trudno jednak powiedzieć, żeby były one szerzej znane, w tym także polskiej publiczności. Tym z większym zainteresowaniem można było się zagłębić w jej najnowszą produkcję, która brawurowo podbiła Festiwal Filmowy w San Sebastian, zdobywając Srebrną Muszlę w kategorii najlepsza aktora oraz najlepszy reżyser. Alanis to film co najmniej śmiały podejmujący temat niewygodny pod względem etycznym oraz kulturowy.

Główna bohaterka – tytułowa Alanis – przenosi się do Buenos Aires, gdzie stara się przetrwać jako młoda matka. Kobieta decyduje się na prostytucję, jednak mieszkanie, które zamieszkuje, zostaje skontrolowane przez policję, a właściciel lokalu decyduje się pozbyć niewygodnych lokatorów. Alanis rozpoczyna walkę o siebie, a przede wszystkim osiemnastomiesięcznego syna, co okaże się być nie lada wyzwaniem. Film Berneri to obraz ponurej Argentyny, której turyści woleliby nie ujrzeć, jednak w pełni autentyczny. Alanis podczas projekcji wciąż prowadzi do stawiania sobie pytań, zwłaszcza tych natury etycznej. Pomimo pełnego zaangażowania trudno jest obdarzyć główną bohaterkę sympatią, bowiem sprzedaje swoje ciało, co kulturowo uznaje się raczej za postępowanie naganne. Jej starania spotykają się więc z pewną emocjonalną barierą, tym bardziej że młoda matka żadnym swoim gestem nie zdradza, aby miała coś przeciwko zarabianiu na życie w taki sposób, nie widać, by chciała zmienić cokolwiek. Przez większość seansu widz walczy sam ze sobą, nie umiejąc do końca skategoryzować tytułowej postaci, ale jedno jest pewne – trudno przejść względem niej obojętnie. Wszystko to za sprawą Sofíi Gala Castiglione wcielającej się w główną rolę, która dała odważny popis aktorski, angażujący emocjonalnie. Przyciąga ona wzrok momentalnie, gdy znajduje się w kadrze – nie dziwi zatem przyznanie aktorce nagrody na festiwalu w San Sebastian.

Alanis to seans niekomfortowy zmuszający do snucia własnych refleksji oraz ciągłej oceny bohaterów i ich zachowań – i jednocześnie mimo to film ogląda się z rosnącym zainteresowaniem. Produkcja była wyświetlana na Brave Festivalu w sekcji Brave People: nawet mając wątpliwości, co do poczynań tytułowej postaci, nie odmówić można jej właśnie odwagi oraz uporu dążenia do spełnienia swoich celów.

Nieustraszona pogromczyni każdej pozycji filmowej bez względu na to, czy ma zmierzyć się z klasykiem kinowym, czy polską komedią romantyczną. Dzień bez obejrzanego filmu, jest dniem straconym. Jej mottem życiowym jest: good films make your life better, choć kino klasy B także ma swój urok.